Kosmetyki z SLS. Używać, czy nie używać?

W dużej części artykułów kosmetycznych możemy znaleźć w składzie organiczny związek chemiczny SLS. Możemy go znaleźć w szamponach do włosów, odżywkach, żelach pod prysznic, peelingach, żelach do higieny intymnej oraz nawet w produktach do higieny dla dzieci. Sporo kosmetyczek oraz zwykłych konsumentów coraz częściej zadaje sobie pytanie czym tak właściwie jest SLS oraz czy na prawdę jest tak szkodliwy dla naszej skóry.

W czysto technicznym skrócie SLS (Sodium Lauryl Sulfate) to silna substancja służąca przede wszystkim do odtłuszczania. Powszechnie używana jest w detergentach do mycia powierzchni, podłóg, itp. Posiada świetne właściwości myjące ciało, jednakże przy zbyt długim kontakcie podrażnia skórę i niszczy jej warstwę lipidową. Może powodować stany zapalne, zaczerwienienia, przesuszenia, czy świąd. Nie zaleca się stosowania kosmetyków z SLS podczas terapii leczenia trądziku. SLS może wywoływać zmiany konformacyjne białek wchodzących w jej skład (między innymi keratyny, czy niektórych enzymów). Może nie brzmi to przyjemnie, ale zapewniam że nie ma się czego bać. Otóż najważniejsze jest w tym przypadku stężenie roztworu oraz czas ekspozycji kosmetyków na ciele.

Badania wykonane 11 lat temu przez Instytut Cosmetic Ingredient Revue wykazały, że stosowanie produktów z SLS nie jest wcale takie straszne. Składnik nie zagraża ludzkiemu zdrowiu (nie jest rakotwórczy) jeżeli jest stosowany w produktach, które można z łatwością spłukać, natomiast kosmetyki które pozostają na skórze dłużej niż trwa zwykły prysznic, nie powinny posiadać go więcej niż 1%. Producenci nagminnie wlewają roztwór do swoich produktów z jednego prostego powodu. Jest on dużo tańszy od równie skutecznych zamienników. Dzięki temu nie musimy wydawać fortuny na kosmetyki do mycia ciała i włosów.

To jak? Używać, czy nie używać? Kosmetyki, które w składzie posiadają SLS są bezpieczne dla osób, które nie posiadają żadnych problemów skórnych. Kontaktu powinny unikać przede wszystkim osoby z atopowym zapaleniem skóry (AZS), ze zmianami trądzikowymi oraz gdy podawany jest ze składnikami pomocniczymi takimi jak: alkohole stearylowe i cetylowe, kwas benzoesowy, bronopol, czy lanolina. Podsumowując nie ma co panikować. Jeśli nie narzekasz na przesadnie suchą i wrażliwą skórę, jej stany zapalne są ci obce, nie cierpisz na AZS, a egzemę widziałaś tylko w Google grafice, póki co nie musisz mieć obaw co do zasadności stosowania SLS. Osobiście staram się wybierać kosmetyki nie zawierające SLS ze względu na problem z wysuszającą się skórą. Tutaj, szczególnie polecam te marki Colway, które stosuję z zadowoleniem od lat. W swojej ofercie posiadamy tylko produkty wolne od SLS!

#Justyna

Zaloguj się
Nie pamiętasz hasła? Załóż konto
do góry
Pokaż pełną wersję strony
Sklep internetowy Shoper.pl